Fand Zastosowania Linuksa
Milczę półtorej miesiąca
Kilka słów:
Dostałem pracę w MOPS gdyńskim - prowadzę kurs komputerowy dla osób niepełnosprawnych i... realizuję się w tym zadaniu. Potrwa to do końca września 2010.
Przechodzi mi już (po mału) tendencja "bicia piany" na łamach tego bloga (chociaż nie do końca, bo piszę to banalne stwierdzenie). Odzyskuję równowagę po kilku trudnych miesiącach w życiu prywatnym. Wróciłem do projektowania aplikacji i w niedalekim czasie opublikuję kilka następnych zdań o mojej "własnej koncepcji projektowania UML" ("mojej metodzie"). Fachowców już teraz zniechęcę stwierdzeniem odejścia od standardów za cenę zwiększenia objętości dokumentacji o treści wyjaśniające moją "intuicyjną" terminologię = nie jestem jedynym, który tak postępuje (wiem bo przeczytałem komentarze o jednej z książek o UML). Na pocieszenie dodam, że we wspomnianych komentarzach znalazłem zarzut wobec autora książki o "pseudo naukowej terminologii pełnej bełkotliwego slangu informatycznego" <= cudzysłów niech Was nie zmyli - to nie jest cytat tylko sens wyczytany z komentarza. Mam nadzieję (po części) uniknąć takiej opinii, jasno formułując wyjaśnienia "mojej terminologii" użytej tylko w przestrzeni moich projektów UML, bez skutku dezinformacji wynikającej z niedomówień i (jakież to ludzkie) jak mi się wydaje - pośpiechu i wstydu.
Programista nie powinien kłamaćKrzykniecie: Nikt nie powinien kłamać! Tak. Ale programista ze względów nie tylko etycznych. Oto moja teoria: Otóż struktura naszego mózgu tworzy sieć neuronów (ciągle jeszcze słabo zbadanych – chyba na szczęście, ale to już tylko lęki przed mechanizacją życia ludzkiego). Ta sieć przetwarza sygnały tworząc nowe połączenia w procesie uczenia się. Gdy kłamiemy, nasz mózg styka się ze sprzecznymi sygnałami w swojej strukturze i tworzy „obejścia”, które prowadzą do prowadzenia toku rozumowania w pokrętnych i zawikłanych torach. W mojej praktyce, gdy w algorytmie logicznym pojawia się kwestia rozstrzygnięć w rodzaju „co najpierw”, „która z dwu lub kilku możliwości” pojawiają się często pozorne sprzeczności wynikające z niedostatecznej ilości informacji (przesłanek rozstrzygających) trzeba bez „kręcenia” „widzieć” „którędy idzie prawda (ang. true)”. A tu, okłamaliśmy ze strachu lub lenistwa Kogoś i „prawda” w naszym mózgu biegnie nie „boolean-owską” drogą. Komputer wyliczy nam później zera i jedynki = program jest niestabilny, podsumowanie „źle myślisz programisto”. Jeżeli kłamiemy to łamiemy „prawo wyłączonego środka” które jest fundamentem logiki boolea-nowskiej, a która jest stosowana w programowaniu komputerowym.
Podsumowanie: nie twierdzę, że ja nigdy nie kłamię – nie dostrzegł bym takich zależności gdybym nie miał podobnych problemów. Ale gdy się wścieknę bo coś nie wychodzi – myślę sobie „Andrzejku skłamałeś niedawno...”. Linux w PrzedszkoluOd kilku tygodni prowadzę zajęcia dla dzieci w jednym z przedszkoli Pomorskich. Użytkowanie przez dzieci komputerów wydaje mi się kontrowersyjne w pewnych aspektach i dlatego opiszę swoje obserwacje związane z moim zajęciem. Zacznę od warunków sprzętowych, a następnie zaprezentuję kilka obrazów pokazujących możliwości jakie drzemią w programach Linuksowych. Warunki sprzętowe: Przedszkole jest nieduże (prywatne) i od kilku lat dyrektorka tego Przedszkola, po zakupieniu sprzętu w ramach wyprzedaży po leasing-owej (jak zrozumiałem), szukała osoby znającej system Linux o umiejętnościach pozwalających na umożliwienie bezproblemowego użytkowania tego sprzętu. Komputery są klasy Pentium IV, wszystkie wyglądają tak samo z zewnątrz i posiadają skompletowane monitory. Kolega który (podobnie lecz dłużej) prowadzi tam zajęcia w innych dziedzinach aktywności, skontaktował mnie z Panią Dyrektor umożliwiając w ten sposób realizację dawno rozpoczętego planu. Pani Dyrektor w pierwszej rozmowie powiedziała, że jest przekonana o celowości zajęć komputerowych, ale poprosiła abym zaproponował konkretne programy, które pozwolą zapoznać dzieci z tym urządzeniem. Poprawiony (wtorek, 18 maja 2010 14:10) |
Fanda sposoby pracy z klientemWłaśnie skontaktował się ze mną Kolega, który prawie 10 lat temu zainstalował mi pierwszego Linuksa jakiego w życiu widziałem. Kolega jest informatykiem pracującym i wymieniamy e-maile dotyczące naszej dawno zaczętej ale teraz konkretyzującej się współpracy. W ostatnio (dzisiaj) wysłanym e-mailu zaproponowałem, że opisze Mu metody pracy z Klientem, które w mojej praktyce się sprawdziły i skutkują podtrzymaniem kontaktów. Oto kilka moich „sposobów” (w cudzysłowie – ponieważ to nie wynika z mojej kalkulacji tylko osobowości), które rozwijają mój rynek programistyczny. Relacja ogólna z Klientem Nie obowiązuje reguła: Klient jest zamożniejszy i mogę żądać ile mi się tam w głowie pojawi! Poprawiony (niedziela, 06 czerwca 2010 21:18) Mój komercyjny Open SourceProjekty Open Source + dokumentacje: użytkowa i deweloperska Tekst jest długi, ale zakładam, że osoby ewentualnie zainteresowane przeczytają go uważnie i w całości. Może Was irytować (kiedyś nazwany tak na stronie WIKI Fedora Forum) „blogowy styl wypowiedzi” tego tekstu, ale ja osobiście uważam że język „fachowy” jest „bełkotem” dla zwykłego człowieka i mimo, że w zastosowaniach profesjonalnych „styl blogowy” jest bełkotem dla fachowców, fachowcy też są „zwykłymi ludźmi” - więc „styl blogowy” pozostaje czytelny dla większej grupy odbiorców. Podczas swojej pracy (przede wszystkim nauki) nad warsztatem deweloperskim uderzał mnie każdorazowo w kontakcie z programami Open Source pełny dostęp do źródeł programów lecz brak sposobu na „ugryzienie” ogólnej koncepcji rozwiązania. Były to (aby nie zostać gołosłownym) projekty Mambo i Joomla. Podziwiałem biegłość (której nadal nie osiągnąłem) twórców dodatków, które można było dla tych aplikacji doinstalować – byli to programiści nie związani bezpośrednio z głównym nurtem rozwoju Mambo czy też Joomla. Pewnego dnia pojawili się w moim życiu pierwsi zleceniodawcy, którzy gotowi byli zapłacić za moje programowanie w ramach umów o dzieło. Negocjując ceny tych zleceń wypracowałem system oceny wartości oprogramowania, który opisuję w artykule Kalkulacja ceny za usługę „napisanie programu” i jednym z elementów (który jak ostatnio w rozmowie z kolegą się dowiedziałem, jest powszechną praktyką firm tworzących oprogramowanie) stała się propozycja obniżenia ceny w zamian za zgodę na dalsze udostępnianie aplikacji innym klientom. Byłem wtedy przekonany o wartości swojej umiejętności programowania, ale uważni czytelnicy recenzji książek, które znajdziecie w Bibliografii, zauważą jak zweryfikowałem swoją „wartość” wkładając dalszy wysiłek w rozwój warsztatu własnych umiejętności. Poprawiony (niedziela, 02 maja 2010 10:54) |


