Każdy jest motylem na własną skalę ale każdy huragan kiedyś ucichnie...

"Chaos" fand
Menu Główne
  • Strona powitalna
  • Kontakt
  • Prawo
  • Do pobrania
  • Archiwum
  • Poradniki
  • Viatka
  • Bibliografia projektów
Zaloguj się



  • Nie pamiętasz hasła?
  • Nie pamiętasz nazwy?
  • Załóż swoje konto!

Fand Zastosowania Linuksa: Gdy jesteś na drodze by być programistą Linuksowym...

PostDateIconwtorek, 31 marca 2009 05:14 | Wpisany przez fand | PDF | Drukuj | Email

Jesteście często młodzi (przed lub po studiach), ale proponuję abyście poświęcili trochę uwagi i przeczytali treść którą publikuję, aby „być mądrzejszym i nauczyć się czegoś na cudzych błędach”.

W tym tekście kontynuuję temat rozpoczęty w artykule „Chcesz zostać programistą Linuksowym?”.

Na początek napiszę co skłania mnie do pisania kolejnych tekstów... Otóż czytałem manuale, tutoriale i ostatnio zacząłem czytać artykuły w różnego rodzaju publikatorach (newslettery, fora dyskusyjne, blogi informatyczne). Te teksty są na zróżnicowanym poziomie merytorycznym, ale mają jedną cechę wspólną: autorzy uznali, że mogą, chcą i mają coś do powiedzenia. Tak się składa, że duża część z tych tekstów wnosi coś do mojej wiedzy i zgadzając się lub nie zgadzając z odkrytymi w ten sposób (ujawnionymi) sposobami rozwiązywania problemów, kształtuję swoją wiedzę.

Postanowiłem w związku z tym co napisałem wyżej wnieść coś do świata wiedzy o życiu informatycznym. Coś co jest unikalne, ponieważ drogi nasze są różne, chociaż często czerpiemy z „gotowych przepisów”.

W moim artykule „Programisto! Jak pozostać wierny swoim poglądom i odzyskać radość pracy...”. Wspominam o kompromisach z którymi wiązała się moja droga programistyczna, ale nie piszę tam o jednej zasadzie: w postawie kompromisowej nie możemy posunąć się zbyt daleko, bo jeżeli zatracimy własne cele (o tym mówi tytuł), to nawet najwyższe dochody nie uczynią nas szczęśliwymi ludźmi. Muszę zaznaczyć jeszcze jedno: jeżeli będziecie w sytuacji kompromisowej, to nie rezygnujcie z dochodów (tak jak ja w rzeczywistości uczyniłem...), lecz pomału twórzcie zaplecze dla realizacji Waszych marzeń. Ponownie przytoczę tytuł: „Chcesz zostać programistą Linuksowym?” - zaczynam tekst od pytania: „z czego utrzymujesz się poszukując pracy?” i odpowiadam za siebie: ja utrzymuję się z renty = nie jestem ciężarem dla rodziny, która w moim przypadku nie znalazła by zrozumienia dla mojego „niedochodowego” ślęczenia popołudniami do późnej nocy przy komputerze... (Moja żona idzie dalej mówiąc: „Po co Ty szukasz pracy? Przecież masz z czego żyć...” - nie mamy dzieci, co też nie jest bez znaczenia...).

Kontynuując kolejną myśl (nazwę ją) „informatyk hobbysta” muszę Wam powiedzieć, że ucząc się w Sopockim CKU od naszego nauczyciela (którego dobrze wspominam i bardzo szanuję...) Lecha Słowikowskiego, gdy powiedziałem, że chcę pracować po szkole jako programista, usłyszałem słowa (przytoczę tylko ich sens) „programista powinien mieć większą wiedzę i (według Pana Lecha i mnie) skończone studia” - zapewniam niedowiarków, że ma rację, ale dodam: NIE PODDAWAJCIE SIĘ. (Tu w nawiasie dodam, że mimo takiego poglądu będę jeszcze przed powrotem na UG i ukończeniem studiów programował – ale nie w cudzej firmie, lecz „na własne konto”...). (tu warto wspomnieć artykuł: "Rozczarowanie informatyką").

Idąc dalej wymienię pierwszy błąd jaki popełniłem na swojej drodze zawodowej: w 2005 roku (po ukończeniu nauki w CKU) chyba zażądałem zbyt dużo pieniędzy za pracę adekwatną do mojego wykształcenia. Po prostu absolwent po skończeniu nauki w Szkole Policealnej w zawodzie Technik Informatyk według mnie powinien (jeżeli potrzebuje pieniędzy na dalszą naukę – cały czas mówię o programowaniu) zająć się pracą typu: administrowanie (obsługa) sklepów internetowych, administrowanie serwisami internetowymi, ewentualnie help desk dla dobrze poznanych systemów operacyjnych = wtedy zaproponowano mi administrację stroną internetową, ale gdy w e-mailu wymieniłem swoje oczekiwania finansowe, to korespondencja się urwała...

No i cóż (o dziwo) natknąłem się na ofertę pracy dla osoby niepełnosprawnej (ważny fakt) ze średnim wykształceniem informatycznym na stanowisko programisty. Pracowałem jako pomocnik programisty przez okres dwu i pół roku... Podczas pracy zacząłem i ukończyłem pierwsze dwa semestry studiów licencjackich na UG i... Już ten jeden rok uświadomił mi jak niedoskonałe są moje „dokonania”, dostrzegałem błędy, które dla innych były normalnymi procedurami i straciłem zapał do pracy (czyt.: prawie umarłem jako programista). Dołożył się do mojego niezadowolenia brak zgody przełożonego na założenie Linuksowej działalności gospodarczej.

Teraz wymienię drugi błąd jaki popełniłem: zacząłem w pośpiechu szukać nowej pracy... Wybrałem ofertę z „przedziału” Technik Informatyk (to była dobra strona wyboru), ale zaufałem obietnicy wysokiego wynagrodzenia i „myślałem że Pana Boga za nogę chwyciłem”. Praca polegała na administracji sklepem internetowym. Pracowało mi się dobrze, tylko dochody sklepu nie rosły. Byłem niestety odpowiedzialny za treść opisów towarów z dziedziny, o której (w sensie marketingowym) nic nie wiedziałem. Dołączył się konflikt z koleżanką z pracy i po pół roku zrezygnowałem z pracy.

Teraz „o uczeniu się na własnych błędach” i o „kreowaniu przyszłości” (sianiu, tworzeniu perspektyw).

Gdy dostrzegłem (zresztą zgodnie z późniejszą zapowiedzią „szefa” sklepu internetowego), że nie mogę liczyć an wyższe dochody, wykorzystałem swoją znajomość problemów takiego sklepu i wdrażałem procedury „łatające” system sprzedaży, ale równocześnie zacząłem pracę nad własnym projektem programistycznym systemu magazynowego dla takiego sklepu. I zapewniam, że moje bezpośrednie doświadczenie w administrowaniu takim systemem informacyjnym („...nym” - to nie pomyłka), jest nieocenione na etapie tworzenia projektu UML (który teraz powstaje).

Gdy już byłem bez pracy Mój Siostrzeniec zwrócił się do mnie o stworzenie strony „wizytówki” Jego firmy. Tu zacząłem uczony przykładami z czasu pracy jako programista od zrobienia z Nim wywiadu odnośnie jego pracy „na co dzień” o innych znanych Mu firmach i Jego kontaktach z nimi. W wyniku powstał projekt „Portal Transportowy Fand”. I ponieważ nie znam bezpośrednio metod pracy spedytorów i firm transportowych, wiążę swoje nadzieje ze stworzeniem nowej jakościowo i koncepcyjnie firmy. Ale mimo mojej wiary w sukces „Portalu Transportowego Fand” mam zamiar przed jego wprowadzeniem na rynek ukończyć kolejną Szkołę Policealną tym razem w zawodzie Spedytor.

W poprzednich dwu akapitach pisałem o swoich projektach. Spytacie: jakie są perspektywy takiego działania? Ano ostatnio „ucząc się na swoich błędach” znalazłem ofertę pracy, która jest zgodna z poziomem Technik Informatyk i moim doświadczeniem zawodowym, mianowicie: administrowanie serwisami i sklepem internetowym (kwestię tekstów handlowych przygotowywać będzie miał „dział handlowy”). Dochody, których poziom już jest ustalony, pozwolą mi na ukończenie (zostały jeszcze 4 semestry) studiów na UG. Odnośnie programu magazynowego dla sklepów internetowych, to udało mi się zainteresować jedną z firm handlujących aplikacją takiego sklepu i otrzymałem przychylną na mój e-mail odpowiedź iż „czekają na stabilną wersję prezentacyjną mojego programu”.

Nie zakończę tekstu na etapie „perspektyw”. Około 15 lat temu pracowałem jako rzemieślnik tzw. „srebrnik” (inaczej: jubiler) w firmach produkujących biżuterię srebrną. Mam w planie stworzenie elastycznej aplikacji zaspokajającej potrzeby tego typu firm. (Ale to już chyba po studiach...).

A na koniec trywialna rada: błędów nie popełnia tylko Ten Kto nic nie robi. Czyli, nie bójcie się popełniać błędów, ale uczcie się na nich.

Nie bójcie się też pracować w zawodach innych niż programista – da Wam taka praca bezcenne doświadczenia: kontakt z osobami użytkującymi w domu tylko e-mai i GG, a muszącymi później nauczyć się obsługi innych programów w pracy (poznacie Ich intuicyjne odruchy – wiedza o tej intuicji pozwoli Wam na ulepszenie GUI Waszych programów), procedury i zwyczaje w firmach z różnych branż.

Poprzedni akapit łączy się dla mnie z szerszym tematem, szalonego tempa tworzenia przez programistów programów, wypalenia zawodowego i powszechnego „wyścigu szczurów”. Chodzi mi o to, że koncentrując się na swojej specjalizacji „programista” ludzie tracą kontakt z użytkownikiem, który w programowaniu jest najważniejszy. Nikt mi nie wmówi, że dyskomfort w pracy w systemie informacyjnym, spowodowany niedopracowaniem systemu informatycznego, może zostać zrekompensowany jakimiś bliżej niesprecyzowanymi korzyściami.

Poprawiony (piątek, 21 maja 2010 17:55)

 

Copyright © 2010 fand.
Udostępnione na zasadach GNU FDL.

Joomla template created by manbog.