Poradniki
Uczę się tworzenia jaśniejszych podziałów treści w moim blogu - tu znajdziecie treści dotyczące aktualnych tematów dla Linuksa, którego akurat używam. Po zmianie wersji lub dystrybucji wcześniejsze treści będę przenosił do Archiwum tworząc w nim kategorie z nazwami Linuksów których dotyczą.
W tej chwili piszę o Fedora 11 - używam tej dystrybucji ze względu na łatwość pisania w niej (Eclipse Fedory) programów w języku Java.
Już teraz zapowiadam, że na potrzeby wdrożeń mojego programu, będę po jego ukończeniu testował kilka wiodących dystrybucji i podzielę się wtedy z Wami wrażeniami odnośnie ich działania.
Milczę półtorej miesiącaKilka słów: Dostałem pracę w MOPS gdyńskim - prowadzę kurs komputerowy dla osób niepełnosprawnych i... realizuję się w tym zadaniu. Potrwa to do końca września 2010. Przechodzi mi już (po mału) tendencja "bicia piany" na łamach tego bloga (chociaż nie do końca, bo piszę to banalne stwierdzenie). Odzyskuję równowagę po kilku trudnych miesiącach w życiu prywatnym. Wróciłem do projektowania aplikacji i w niedalekim czasie opublikuję kilka następnych zdań o mojej "własnej koncepcji projektowania UML" ("mojej metodzie"). Fachowców już teraz zniechęcę stwierdzeniem odejścia od standardów za cenę zwiększenia objętości dokumentacji o treści wyjaśniające moją "intuicyjną" terminologię = nie jestem jedynym, który tak postępuje (wiem bo przeczytałem komentarze o jednej z książek o UML). Na pocieszenie dodam, że we wspomnianych komentarzach znalazłem zarzut wobec autora książki o "pseudo naukowej terminologii pełnej bełkotliwego slangu informatycznego" <= cudzysłów niech Was nie zmyli - to nie jest cytat tylko sens wyczytany z komentarza. Mam nadzieję (po części) uniknąć takiej opinii, jasno formułując wyjaśnienia "mojej terminologii" użytej tylko w przestrzeni moich projektów UML, bez skutku dezinformacji wynikającej z niedomówień i (jakież to ludzkie) jak mi się wydaje - pośpiechu i wstydu. |
Programista nie powinien kłamaćKrzykniecie: Nikt nie powinien kłamać! Tak. Ale programista ze względów nie tylko etycznych. Oto moja teoria: Otóż struktura naszego mózgu tworzy sieć neuronów (ciągle jeszcze słabo zbadanych – chyba na szczęście, ale to już tylko lęki przed mechanizacją życia ludzkiego). Ta sieć przetwarza sygnały tworząc nowe połączenia w procesie uczenia się. Gdy kłamiemy, nasz mózg styka się ze sprzecznymi sygnałami w swojej strukturze i tworzy „obejścia”, które prowadzą do prowadzenia toku rozumowania w pokrętnych i zawikłanych torach. W mojej praktyce, gdy w algorytmie logicznym pojawia się kwestia rozstrzygnięć w rodzaju „co najpierw”, „która z dwu lub kilku możliwości” pojawiają się często pozorne sprzeczności wynikające z niedostatecznej ilości informacji (przesłanek rozstrzygających) trzeba bez „kręcenia” „widzieć” „którędy idzie prawda (ang. true)”. A tu, okłamaliśmy ze strachu lub lenistwa Kogoś i „prawda” w naszym mózgu biegnie nie „boolean-owską” drogą. Komputer wyliczy nam później zera i jedynki = program jest niestabilny, podsumowanie „źle myślisz programisto”. Jeżeli kłamiemy to łamiemy „prawo wyłączonego środka” które jest fundamentem logiki boolea-nowskiej, a która jest stosowana w programowaniu komputerowym.
Podsumowanie: nie twierdzę, że ja nigdy nie kłamię – nie dostrzegł bym takich zależności gdybym nie miał podobnych problemów. Ale gdy się wścieknę bo coś nie wychodzi – myślę sobie „Andrzejku skłamałeś niedawno...”. Organizacja życia bez przypomnień telefonicznychOstatnio przytrafiło mi się przykre wydarzenie – zapomniałem o spotkaniu z kolegą. Przekładaliśmy kilka krotnie godzinę i termin spotkania i... nie poszedłem. Dzisiaj sięgnąłem do zasobów Linuksa (po reakcji kolegi musiałem wprowadzić jakiś porządek...) i odnalazłem:
Tak to złe doświadczenie doprowadziło do tego, że swoją nieprofesjonalnie zawodną pamięć będę wspierał oprogramowaniem Linuksowym. Poprawiony (sobota, 22 maja 2010 21:13) |
Fanda sposoby pracy z klientemWłaśnie skontaktował się ze mną Kolega, który prawie 10 lat temu zainstalował mi pierwszego Linuksa jakiego w życiu widziałem. Kolega jest informatykiem pracującym i wymieniamy e-maile dotyczące naszej dawno zaczętej ale teraz konkretyzującej się współpracy. W ostatnio (dzisiaj) wysłanym e-mailu zaproponowałem, że opisze Mu metody pracy z Klientem, które w mojej praktyce się sprawdziły i skutkują podtrzymaniem kontaktów. Oto kilka moich „sposobów” (w cudzysłowie – ponieważ to nie wynika z mojej kalkulacji tylko osobowości), które rozwijają mój rynek programistyczny. Relacja ogólna z Klientem Nie obowiązuje reguła: Klient jest zamożniejszy i mogę żądać ile mi się tam w głowie pojawi! Poprawiony (niedziela, 06 czerwca 2010 21:18) Linux – od czego zacząć...Linux popularyzuje się i programiści stale ulepszają usługi systemu, aby był on przyjazny dla użytkowników domowych komputerów. Ale ciągle nie wiecie jak zacząć posługiwać się Linuksem przez „duże L”. Z mojej praktyki wynika, że należy zacząć... od ułatwień. Pierwszy kontakt z Linuksem: instalacja – tu oczywiście istnieje automatyzacja w Ubuntu – lecz w ten sposób nie poznajecie struktury możliwych partycji i katalogów głównego systemu plików. Wiąże się to z problemami utraty danych przy błędach upgrade-ów systemu (a wtedy już trzeba „znać się” aby sobie poradzić). Jeżeli trafiłeś na tą stronę przed swoją pierwszą instalacją, a nawet wyborem dystrybucji – podpowiadam: ja zacząłem od Mandrake (teraz Mandriva) i natknąłem się tam na etapie partycjonowania (w trybie graficznym) na doskonałe narzędzie, które w opcji „Zaawansowane” pokazało mi pełny wygląd mojego dysku (barwa niebieska to partycje Windowsowe, wolne miejsce na dysku w barwie szarej, a czerwona i zielona barwy pojawiły się gdy po wskazaniu „wolnego miejsca” kliknąłem „Rozmieść automatycznie”. Opcja zaawansowana w tym narzędziu posiadała swoje ułatwienie i pokazała mi jak partycjonować bezpiecznie pod prywatne dane dysk Linuksowy. Była tam obszerna partycja główna „/” zwana „root” (czerwona barwa), partycja wymiany „SWAP” (barwa zielona) i partycja „/home” (barwa czerwona). Tyle o mojej wczesnej nauce partycjonowania – później Fedora 8 zażądała ode mnie dodania do poprzedniej konfiguracji partycji o nazwie „/boot” i to był nowy etap rozwoju mojej wiedzy. (rozmiary partycji „podejrzałem” w Mandrake i później dopiero rosnący rozmiar baz danych wskazał mi, że podział „desktop-owy” nie jest proporcjonalny z podziałem „serwerowym”). |


